Punkt ciszy.

Cisza pojawia się w moich obrazach często. Bo też pojawia się często w moim życiu. 
Początek był taki, że poszukiwałam jej w świecie. 
Medytowałam, spotykałam się z ludźmi, którzy tą ciszę mieli w sobie, gdzieś naiwnie myśląc, że ona przejdzie do mnie. 
Nie przeszła :)
Trochę się zmieniło w moim życiu od tego czasu. 
Osoby, które mnie znają twierdzą, że jestem inną osobą. Wiele zyskałam nawet w tym, że wiele osób odeszło z mojego bliskiego otoczenia. Wydawało mi się, że to strata. Dziś wiem, że to naturalna kolej spraw, że gdy ja się zmieniałam to i otoczenie wokół przechodziło metamorfozę. 
Tak było, jest i będzie.
Czas przemian zaczął się dawno. Od poznania mojej pierwszej mentorki Margot. 
Później lawinowo pomknęło w czasoprzestrzeń :)
Najpierw było Reiki, w które wprowadziła mnie Margot i Agnieszka. 
Następnie samoistnie właściwie  pojawiło się Vedic Art. 
Jako uzupełnienie mojej drogi. Tu moimi nauczycielami była Anetka i Johannes.
Teraz jednak wiem, że także uzupełnienie terapii dla innych. Wspaniałe "narzędzia", cudownie się komponujące.
Jestem ogromnie szczęśliwa, że je posiadam.
Wiem też, że ta droga nie dobiegła końca... i już się cieszę :)

Skąd te wspominki...?
Przeredagowałam właśnie tekst o pływaniu w Brdzie do następnego numeru Medium.
Chciałam dać wydawcy zdjęcie obrazu ale jakoś tak... 
I nagle znalazłam plik z moim starymi obrazami, tymi sprzedanymi już dawno.
Wydawało mi się, że zdjęcia ich zginęły mi przy zmianie komputera.
Znalazły się! są :) Jestem szczęśliwa :)
Tak więc: 
PUNKT CISZY
akryl 2010 rok
sprzedany

przypominam... dziś jestem inną osobą :)
pozdrawiam z miłością
Katarzyna

Komentarze