Dziś zapraszam Was na wspaniałą relację Agi Mlickiej.
Aga jest moją uczennicą Reiki, ale przede wszystkim jest moją przyjaciółką.
Osobą baaaardzo mi bliską.
To wspaniała, utalentowana artystka, fotograf.
Potrafi dostrzec cud przyrody, niedostrzegalność, chwilę i zakląć ją w kadrze.
Aga jest niezwykła i ma piękną Duszę.
Ogromnie jestem wdzięczna, że taka osobowość jest tuż obok mnie.
Aga...
W ciągu dwóch dni stanowiących granicę Przesilenia Wiosennego – otrzymałyśmy cudowny dar: byłyśmy same na świecie.
Naszych ścieżek nikt nie niepokoił.
Nawet łóżka i śniadanie jakby nakryły się same w pustym pałacu nad jeziorem…
Nawet łóżka i śniadanie jakby nakryły się same w pustym pałacu nad jeziorem…
Zewsząd podpełzała tylko cisza. Krople deszczu szeleściły na złotych liściach pozostałych po jesieni. Samotne posągi nad jeziorem uzmysławiały przemijanie chwil, które zatarł czas, pozostawiając uczucia i emocje… Z każdego zakątka sączyło się kroplami zapomnienie, wlewając w serce żal, jakby celebrowało tym kolejny osiągnięty poziom niepamięci. I nawet zakwitające kwiaty nie zwiastowały nadziei na powrót dni chwały, a jedynie wejście w kolejną fazę trwania zapomnienia.
GPS zawodził tylko pozornie przez przypadek. Kazał trafiać w miejsca, gdzie emocje żyją długo po wydarzeniach i przywołują nas prosząc o to, by jednak ktoś pamiętał.
„Jak było na wyjeździe?” – zadawano mi pytanie, na które nie umiałam odpowiedzieć od razu.
Dopiero po kilku dniach przyszły właściwe słowa: „Doświadczyłyśmy cichej obecności – wszystkiego, oprócz tego co znałyśmy do tej pory”.






Komentarze
Prześlij komentarz