Wypłynęłam na środek jeziora.
Jak to się stało, że jestem tu sama w środku lata? Tak ma być.
Malachitowa woda i thenardowy błękit nieba.
Cisza.
Powierzyłam się wodzie układając się na jej powierzchni.
Szeroko ręce, szeroko nogi i głowa aż po uszy.
Zawiesiłam się między Niebem, a Wodą.
Wtopiłam się słuchając rytmu serca... spokojnie, równomiernie... wspaniale...
I pojawiło się Światło!
Słońce rozświetliło wszystko, rozpylając złoty pył.
- Zatańcz ze mną. - usłyszałam w sobie.
Nie myślałam.
Zanurzyłam się w głębinę, by po chwili wypłynąć kręcąc się niczym śrubka.
woda-słońce-niebo woda-słońce-niebo woda-słońce-niebo
kolejny rytm
cud oczyszczenia

Komentarze
Prześlij komentarz