Zaklęta Perła


Spotkałam Zaklętą Perłę! Pan Wojtek żyjący w swoim świecie pełnym ram. 
Ta chwila, gdy otworzył drzwi do swojej duszy zostanie we mnie na zawsze.
Rozpoczął jednym palcem nakładając delikatnie, bojąc się zakazu. Sprawdzał dokąd może.
Spojrzał mi w oczy i poczuł, że może!
W kołysce dłoni miałam rozlaną farbę, Pan Wojtek dotknął mnie delikatnie dwoma palcami nabierając farby.
Rozkręcał się.
Łapczywie rozcierał kolor, miejsce po miejscu... co raz dłuższymi pociągnięciami.
- Chcesz różowy? 
- Tak, różowy. Tak.
Gdy opiekunka go zawołała, znów na jedno mrugnięcie oczami spojrzał mi w oczy. 
Znów strach.
Złapał mnie za dłoń i położył ją na płótno.
Roztarł farbę kciukiem...
Już czas... wycierałam mu palce chusteczkami, żegnając się.

Zaklęta perła. Szkoda, że mieliśmy tak mało czasu.
Dziękuję

Komentarze