dziękuję za Wasze słowa

 Kasiu. Dziękuję, że jesteś i swoją sztuką pomagasz innym.
 Mam niezwykły zaszczyt być właścicielką Twego dzieła , bo jest prawdziwe i niesie niezwykłą moc. Życzę wszystkim abyś poprzez siebie zagościła także w ich domu, bowiem dzięki Tobie ja doświadczam tego, co w życiu najpiękniejsze i najcenniejsze. 
I tego samego życzę dobrym ludziom wokół. 
Z serdecznością. Kasia Fojuth
***


Kasię poznałam „przypadkiem”. Kiedy zwróciłam się do niej z prozaiczną sprawą poczułam, że coś się dzieje. A gdy podzieliłam się z nią swoimi przeczuciami, powiedziała:
Marta, co to za cudna ścieżka Cię prowadzi.
Wtedy już wiedziałam. To się dzieje. To moja Mistrzyni. Ale co to znaczy? Kim jest Mistrzyni? Co wnosi w moje życie? Po co?
To trudno to nazwać, bo znowu, DZIĘKI NIEJ, więcej czuję niż widzę czy słyszę. Czuję to całą sobą. Katarzyna to przyjaciel, który dotykając duszy budzi naszą energię. Przypomina kim jesteśmy i po co tu przyszliśmy. Nie, nie wskazuje drogi nakazami i zakazami. Mówi: odpowiedzi są w tobie. Towarzyszy w ich odnajdywaniu. Cierpliwie odpowiada na pytania te zadane i te wymilczane w jej stronę. Ona wie, ale pozwala byśmy odnajdywali w sobie SWOJĄ wiedzę.
W pewnej chwili powiedziała do mnie: Nawet nie zapytałaś w czym cię inicjowałam.
Rzeczywiście nie zapytałam. Czułam jej ŚWIATŁO i na tamtą chwilę to mi w zupełności wystarczało. Potem zapytałam, chyba bardziej z potrzeby rozumu, niż serca. Wiem, że będę pytać Ją wielokrotnie o różne rzeczy. I dostanę odpowiedzi, które są dla mnie najwłaściwsze.
Ona, nazywa dla mnie to, co czuję. Przez to przestaję bać się czuć.
Czuć, czyli wiedzieć tam w środku, sama w sobie, dla siebie i dla innych. Teraz znowu czując, mogę dawać, pomagać innym.

*** 
"W życiu nie liczy się sam fakt istnienia. Wartości nadaje mu dopiero wpływ, jaki mamy na życie innych."
Nelson Mandela
Beata Płonka

***

obraz Moni W-W

Kochana, bardzo Ci dziękuję za te słowa i za warsztat. Po raz pierwszy doświadczyłam formy indywidualnej, która idealnie dopasowała się do moich potrzeb. Eksploracja, podążanie za sobą (a nie zbiorowością), brak porównania - to najlepszy sposób na kształtowanie indywidualnej formy obrazów. I jeszcze ten Twój wiersz poniżej... Jesteś niezwykła, jedyna i cudowna. Jesteś inspiracją i kreacją, słońcem i księżycem, wodą i piaskiem, deszczem i burzą. kocham Cię
Monika W-W


***




Aga M. :

 „Moje życie to walka o miłość i spełnienie marzeń. Walka o poczucie na wskroś każdego ułamka sekundy szczęścia. A mimo to pogrążyłam się w depresji. Wyrażam nadzieje, że muszę trwać – że bolesna rzeczywistość, nie dająca szans i perspektyw to tylko mój subiektywny sposób patrzenia.”
– to słowa które zapisałam ponad miesiąc temu.
A jednak okazuje się, że rzeczywistość układała się tak, jak powinna… Stoję dzisiaj zdziwiona i nie dowierzam jak mogłam tego nie zauważyć wcześniej. Wszystko układa się ZAWSZE dla mojego dobra. Nawet, a może przede wszystkim - depresja jest katalizatorem zmian. Katarzyna bardzo często powtarzała w różnych momentach pewne słowa – teraz widzę ich sens bardzo wyraźnie: „Wszystko co złe wydarzyło się w moim życiu – wydarzyło się dla mojego dobra”.
A ja? Jak żyłam do tej pory? Jeżeli rzeczywistość była wroga – broniłam się zatapiając w marzenia. Byłam entuzjastyczna, otwarta na miłość i pomimo wielu niewygód - za które teraz się podziwiam – planowałam i śniłam. Często na planach się kończyło… a kiedy nie wiosłujesz… dryfujesz. Z wiekiem rzeczywistość sprawiła, że zboczyłam z mojej ścieżki. I gdy byłam w ciemnym lesie, próbując rozpaczliwie różnych innych szlaków – w sercu poczułam ból. Jak dzwonek alarmowy, że życie ucieka i nie taka egzystencja była mi pisana. Bo wegetacja to stan który można by mi w tamtym czasie przypisać…

Z powodu bólu jaki czułam - zdobyłam się na odwagę, którą każdy inny nazwałby szaleństwem – rzuciłam dobrze płatną pracę. Płynęłam, ale nie wiedziałam jak sterować… Zaczęłam poszukiwania…

I wtedy Góra stwierdziła: „Musimy trochę pomóc, zrzućmy jej latarkę i sznurek…”. Nagle okazało się, że dostałam pracę w branży, gdzie nie miałam dotąd doświadczenia. A jednak musiałam tutaj trafić. Ponieważ moje losy miały się związać osobą, która od tej pory trzęsie moim życiem.
W świat duchowości wprowadził mnie tak jak umiał ktoś inny. Rok 2013 to moje największe doświadczenie w otwarciu serca… lekcje na pokochanie siebie i innych, dużo szczęścia, ogromnie dużo bólu. Jednak moja przygoda z duchowością nie miała się zakończyć na tym etapie.
Gdy byłam gotowa na dalszy etap - moje losy skierowały mnie na Katarzyna Hojan – osobę silną i bardzo świadomą energetycznie.

Obecnie również czuję się silna. Polegam na intuicji i obserwuję siebie. A każdy znak, który spełnia się w rzeczywistości – daje mi wskazówkę jak podążać dalej. W wielu przypadkach na początku dane mi jest przebycie trudnej próby – która jeżeli zostanie przeze mnie zaliczona – stwarza warunki do dalszego rozwoju, który z kolei bez przeżycia kryzysu nie byłby możliwy…

Oczywiście chęć rozwoju zależy od nas samych, ale w pewnym momencie naszej drogi nie damy rady bez Nauczyciela, który otworzy nam serce.
Jeżeli więc potrzebujecie „latarki i sznurka”, bo w Waszym życiu zabłądziliście w ciemnym lesie, doświadczacie braku miłości, codzienność Was przytłacza… a Waszym marzeniem jest poczuć, jak z radością otwiera się Serce i daje odwagę do działania – spotkajcie się z Katarzyną. Ona da Wam wskazówki jak odnaleźć własną drogę i zaufanie do siebie. Dajcie sobie szansę na otwarcie drzwi do samych siebie, a już nigdy nie zgubicie drogi.

                          
                                                                                   ***

Gdyby dane było usłyszeć wszystkim głos mojej duszy, poczuli, by radość, wolność, spokój dziękuję za to co zrobiłaś dla nas <3 Basia R.
                                                                                    ***

Nasz wspaniały nauczyciel, na którym zawsze można polegać:) Iwonka T.

Komentarze

  1. Nasza , własna oswojona czarująca czarownica , prywatne pogotowie ratunkowe (no nie, że na wyłączność;-)), jak Ona to robi tego nie wiem , najważniejsze, ze skuteczna jest, o czym się wielokrotnie przekonaliśmy.Jak trzeba naprawi, do pionu postawi , "pomizia", pogłaszcze, przytuli ....,i " się zadzieje" - tak mówi, a i kawkę tez pyszną podaje ;-)). Buziolki Katarzynko !!! D.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz